ZMIENIAĆ SIĘ CZY NIE ZMIENIAĆ?

W badaniach niektórych funkcji umysłowych, takich jak język, za­danie stojące przed uczonymi zajmującymi się teorią ewolucji pole­ga na próbie zrozumienia, jak funkcja ta wykształciła się u ludzi. Nasz gatunek wydaje się jedynym z obecnie żyjących, który posia­da język naturalny. A zatem ważnym, w sprawach dotyczących jego pochodzenia, pytaniem jest: z czego wykształcił się język, ja­kie były fazy pośrednie, przez które przeszedł mózg podczas ewo­lucji od niemówiących do mówiących naczelnych? Kiedy jednak chodzi o emocje, to stajemy przed innym proble­mem. W przeciwieństwie do niektórych humanistów, uważam, że nie są one cechami tylko ludzkimi i że w istocie rzeczy układy emo­cjonalne w mózgu są zasadniczo takie same u wielu kręgowców, w tym ssaków, gadów i ptaków, a może także płazów i ryb. Jeśli to prawda, a postaram się przekonać czytelnika, że tak jest, to nasze pierwszoplanowe zadanie jest zupełnie odmienne od tego, które stoi przed teoretykami ewolucji języka. Zamiast starać się stwier­dzić, jakie unikatowe cechy posiadają ludzkie emocje, musimy zba­dać, dlaczego i w jaki sposób ewolucja uparcie utrzymuje funkcje emocjonalne podczas przechodzenia od niższych gatunków do wyż­szych, zmieniając jednocześnie wiele innych funkcji mózgu i cech ciała.