JEDYNY SPOSÓB ODKRYCIA

Jeśli mam rację, to jedynym sposobem odkrycia, w jaki sposób powstają w mózgu emocje, jest badanie każdej z nich z osobna. Jeśli istnieją różne układy emocjonalne i zignorujemy tę różnorodność, to nigdy nie uda nam się poznać emocjonalnych sekretów mózgu. A jeśli się mylę, to i tak niczego nie tracimy, obierając proponowane podejście. W każdej chwili możemy na powrót połączyć w jedno od­krycia dotyczące natury strachu, złości, wstrętu i radości. Z tych powodów moje badania mózgu emocjonalnego koncen­trują się na neurologicznych podstawach jednej tylko emocji — strachu i na jej różnych odmianach. Duża część tej książki poświę­cona jest wyjaśnieniu tego, co wiemy o mózgowych mechanizmach strachu, zwłaszcza tego, czego dowiedzieliśmy się o lękowych za­chowaniach zwierząt, oraz sprawdzeniu, w jakim stopniu wiedza ta może pomóc nam zrozumieć emocje w szerszym znaczeniu tego terminu (zwłaszcza ludzkie emocje). Zanim jednak przejdę do tego, muszę przekonać osoby czytające te słowa, że badania zachowań lękowych u zwierząt są dobrym punktem wyjścia. Przedtem wszak­że muszę przedstawić pewne poglądy na ewolucję emocji, trochę uwag krytycznych na ich temat oraz to, co z nich przejąłem, gdyż uważałem za słuszne.

ZDOLNOŚĆ WYKRYWANIA ZAGROŻENIA

Z pewnoś­cią moglibyśmy stworzyć wyjaśnienie, dlaczego dobre i złe samopo­czucie psychiczne mogło mieć dobroczynny wpływ na przetrwanie naszych przodków i ich przodków, a zatem dlaczego mógł się wy­kształcić uniwersalny układ emocjonalny. Przekonaliśmy się jed­nak , że próby odkrycia jednego, ujedno­liconego układu emocji w mózgu nie były zbyt udane. Jest wprawdzie możliwe, że taki układ istnieje, a uczeni nie zdołali go dotychczas odnaleźć z powodu braku szczęścia czy inteligencji, ale osobiście uważam, że nie jest to przypadek tego rodzaju. Jest bar­dziej prawdopodobne, że próby odkrycia ogólnego układu emocjo­nalnego zawiodły, ponieważ układ taki nie istnieje. W różnych emocjach pośredniczą różne sieci połączeń mózgowych, różne moduły, a ewolucyjne zmiany w jednej z tych sieci niekoniecznie oddziałują bezpośrednio na pozostałe. Mogą one oczywiście wpły­wać na inne sieci pośrednio — zwiększona zdolność wykrywania zagrożenia i bronienia się przed nim sprawia, że zostaje nam wię­cej czasu i energii na romanse — ale jest to zupełnie inna sprawa.

EWOLUCYJNE UDOSKONALENIA

Ewolucyjne udoskonalenia naszej zdolności żywie­nia przekonań niekoniecznie poprawiają nasze oddychanie. Wpraw­dzie mogą na to wpływać, ale nie muszą.Oddychanie i wiara w coś (przekonania) są z pewnością zupełnie odmiennymi funkcjami, w których pośredniczą różne obszary móz­gu. Oddychaniem kieruje rdzeń przedłużony, owa stacja energe­tyczna znajdująca się u podstawy mózgu, natomiast przekonania powstają w korowym domku. Przeciwstawianie sobie tych dwóch procesów nie jest specjalnie interesującym zajęciem.  Rozpatrzmy więc funkcje, które są bardziej do siebie podobne, takie jak różne emocje. Czy zmiany w zdolności wykrywania za­grożenia i reagowania na nie pomagają nam w życiu miłosnym albo bardziej uodparniają na złość i depresję? Mogłyby, zwłaszcza gdyby istniał w mózgu ogólny układ emocjonalny, układ, który zaj­mowałby się funkcjami emocjonalnymi i pośredniczyłby we wszyst­kich tych funkcjach.

SKŁONNOŚĆ DO ODDZIAŁYANIA

Chociaż często mówimy o mózgu tak, jak gdyby miał jakąś funk­cję, to w istocie sam w sobie mózg nie pełni żadnej funkcji. Jest zbiorem układów, czasami zwanych modułami, z których każdy ma inne funkcje. Nie ma równania, które po wprowadzeniu w miejsce zmiennych funkcji wszystkich tych odmiennych układów dałoby w wyniku dodatkową funkcję, zwaną funkcją mózgu.Ewolucja ma skłonność do oddziaływania raczej na poszczególne moduły i ich funkcje niż na mózg jako całość. Istnieją na przykład dowody, że konkretne przystosowania mózgu leżą u podłoża pew­nych zdolności, takich jak zdolność uczenia się śpiewu u ptaków, za­pamiętywanie żerowiska u przeżuwaczy, różnice między płciami oraz preferencje do używania prawej lub lewej ręki i zdolności języ­kowe u ludzi. Prawdą jest, że czasami ewolucja może działać glo­balnie, zwiększając — powiedzmy — wielkość całego mózgu, ale ogólnie biorąc, większość zmian ewolucyjnych w mózgu dokonuje się na poziomie poszczególnych modułów. Moduły te odpowiedzial­ne są za takie skomplikowane czynności psychiczne jak myślenie czy posiadanie przekonań, ale również za funkcje tak przyziemne jak oddychanie.

JACY BYLIŚMY

Organizmy są według Stephena J. Goulda czymś w rodzaju urządzeń z rysunków Rubiego Goldberga, skleconymi naprędce dla potrzeb bieżących wynalazkami, pełnymi częściowych roz­wiązań, które nie powinny działać, ale jakoś dokonują tej sztucz­ki. Ewolucja, zamiast zaczynać od zera, wykorzystuje w swojej pracy to, co już ma. Jak wykazuje biolog ewolucjonista Richard Dawkins jest to straszliwie niewydajny sposób w krótkiej skali cza­sowej — byłaby głupotą próba skonstruowania pierwszego silnika odrzutowego poprzez modyfikację istniejącego już silnika benzyno­wego. Ale — jak zauważa dalej — to majsterkowanie daje znako­mite efekty w skali czasowej, która jest skalą działania ewolucji. Poza tym, nie ma innej alternatywy. Odkrywanie tego, jak pracuje mózg, językoznawca Steven Pin- ker nazwał „inżynierią wsteczną” . Polega ona na tym, że mamy pewien produkt i chcemy dowiedzieć się, jak funkcjonuje. Rozbie­ramy więc mózg na kawałki i mamy nadzieję, że uda się nam zro­zumieć, o co chodziło ewolucji, kiedy składała to urządzenie.

LOGIKA ROZUMOWANIA

Myśle, że logika jego rozumowania o ewolucji emocji była bez zarzutu, ale zastosował ją do zbyt szerokiego zakresu zagadnień. Emocje są rzeczywiście funkcjami mózgu związanymi z zapewnieniem przetrwania. Po­nieważ jednak z różnymi funkcjami niezbędnymi dla przetrwa­nia — obroną przed niebezpieczeństwem, znajdowaniem jedzeniapartnerów seksualnych, troską o potomstwo, i tak dalej wiążą się różne emocje, każda z nich może angażować różne układy móz­gu, które wykształciły się z różnych powodów. W konsekwencji w mózgu może istnieć nie jeden układ emocjonalny, ale wiele ta­kich układów.Kiedy inżynierowie zabierają się do stworzenia projektu maszyny, to zaczynają od funkcji, którą ma ona spełniać, a potem zastanawiają się, co powinni uwzględnić w projekcie, aby to urze­czywistnić. Ale maszyny biologiczne nie są konstruowane według starannie obmyślonych planów. Mózg ludzki, na przykład, jest naj­bardziej skomplikowaną i wymyślną maszyną, jaką można sobie wyobrazić czy raczej jaką trudno sobie wyobrazić, a jednak nie zo­stał z góry zaprojektowany. Jest wytworem biologicznego majster­kowania, drobnych zmian, które przez niezwykle długie okresy czasu nakładały się na siebie i kumulowały.

 

WAŻNE ZAŁOŻENIA

Nie została odrzucona nawet wtedy, kiedy badania wykazały, że kla­syczne obszary limbiczne nie są w żaden sposób związane z emo­cjami. Pogląd ten opiera się na ukrytym założeniu, że emocje są jednorodną zdolnością umysłu i że dla pośredniczenia w ich prze­kazywaniu wykształcił się w mózgu jednorodny, ujednolicony układ. Aczkolwiek nie jest wykluczone, że pogląd ten jest słuszny, to istnieje na to niewiele dowodów. Potrzebne jest nowe podejście do mózgu emocjonalnego. Jednym z wielu ważnych intuicyjnych założeń MacLeana było traktowanie ewolucji mózgu jako klucza do zrozumienia emocji. Postrzegał on emocje jako funkcje mózgu związane z zapewnie­niem przetrwania jednostce i gatunkowi. Patrząc z dającej nam możliwość bardziej obiektywnej oceny perspektywy czasu, wydaje się, że jego błędem było włączenie całego mózgu emocjonalnego i jego ewolucyjnej historii do jednego układu.

TEORIA MÓZGU EMOCJONALNEGO

Tak jak inne, poprzedzające ją teorie, teoria mózgu emocjonalne­go jako układu limbicznego miała w zamierzeniu jej twórcy stoso­wać się w takiej samej mierze do wszystkich emocji. Była ogólną teorią, wyjaśniającą, w jaki sposób powstają w mózgu uczucia. To ogólne wyjaśnienie opierało się na szczególnej hipotezie funkcjo­nalnej, zgodnie z którą doświadczamy uczuć, kiedy dochodzi do zintegrowania informacji o świecie zewnętrznym z doznaniami płynącymi z wnętrza naszego ciała. Podczas gdy ogólna koncepcja układu limbicznego została przyjęta przez wielu późniejszych ba­daczy i teoretyków, owa szczególna hipoteza o integracji informa­cji z zewnątrz i z wewnątrz, która doprowadziła MacLeana do stworzenia teorii ogólnej, została zapomniana. Teoria ogólna, we­dle której w mózgu istnieje układ limbiczny, a nasze emocje są jego wytworami, zaczęła żyć własnym życiem i przetrwała, a na­wet rozwijała się, niezależnie od swojej pojęciowej genezy.

UDZIAŁ W FUNKCJACH EMOCJONALNYCH

Według drugiego wyjaśnienia teoria ta utrzymuje się nadal dla­tego, że nie jest całkowicie błędna — niektóre obszary układu lim­bicznego mają udział w funkcjach emocjonalnych. Ponieważ jednak układ limbiczny jest zwartym, ściśle wewnętrznie powiązanym po­jęciem (chociaż nie zwartym, ściśle powiązanym i dobrze określo­nym układem w mózgu), dowody na to, że jeden obszar limbiczny bierze udział w jakimś procesie emocjonalnym, bywają często uogól­niane dla uprawomocnienia tezy, zgodnie z którą w procesy emocjo­nalne zaangażowany jest cały układ limbiczny. Na tej samej zasa­dzie dowody na udział układu limbicznego w jednym procesie emo­cjonalnym są często uogólniane na wszystkie takie procesy. Poprzez tego rodzaju słabo uzasadnione skojarzenia zaangażowanie kon­kretnego obszaru limbicznego w bardzo konkretny proces emocjo­nalny staje się potwierdzeniem poglądu, zgodnie z którym układ limbiczny tożsamy jest z mózgiem emocjonalnym.

DOKŁADNE PROCESY

Są to dokładnie takie procesy, z jakimi — zdaniem MacLeana mózg wegetatywny i układ limbiczny nie powinny mieć nic wspól­nego. Względny brak zaangażowania w procesy emocjonalne i oczy­wiste zaangażowanie w procesy myślowe to główne przeszkody na drodze do zaakceptowania poglądu, że układ limbiczny — bez względu na to, jak się go zdefiniuje — jest mózgiem emocjonalnym.Dlaczego teoria emocji jako funkcji układu limbicznego prze­trwała tak długo, skoro jest tak mało dowodów na jego istnienie albo na jego udział w procesach emocjonalnych? Można przedsta­wić wiele wyjaśnień tego stanu rzeczy. Dwa z nich są szczególnie przekonujące. Zgodnie z pierwszym, termin układ limbiczny, acz­kolwiek nieprecyzyjny, jest użytecznym anatomicznym skrótem na określenie obszarów znajdujących się na ziemi niczyjej, roz­ciągającej się między podwzgórzem a korą, czyli odpowiednio naj­niższym i najwyższym (w kategoriach strukturalnych) rejonem przodomózgowia. Ale uczeni powinni być precyzyjni. Termin układ limbiczny, nawet jeśli używa się go jako wyrażenia skróto­wego w sensie strukturalnym, jest nieprecyzyjny i ma nieuzasad­nione implikacje funkcjonalne (emocjonalne).