TEORIE UKŁADU

Teoria układu limbicznego miała przecież wyja­śnić na podstawie pewnej wiedzy o ewolucji struktury mózgu, w ja­kim jego miejscu rodzą się emocje. Wykorzystywanie badań nad emocjami dla znalezienia układu limbicznego byłoby odwróceniem tego kryterium, równoznacznym z uwikłaniem się w błędne koło. Badania takie mogą nam pokazać, w którym miejscu mózgu znaj­duje się układ emocjonalny, ale nie limbiczny. Albo układ limbicz­ny istnieje, albo nie. Ponieważ nie ma żadnych niezależnych kryte­riów wykazania, gdzie się on znajduje, muszę stwierdzić, że nie istnieje.Rozważmy jednak trochę głębiej możliwość wykorzystania ba­dań nad emocjami dla zdefiniowania układu limbicznego. MacLe­an twierdził, że układ limbiczny bierze udział w prymitywnych funkcjach emocjonalnych, nie zaś w wyższych procesach myślo­wych. Tymczasem najnowsze badania, które omówimy szczegóło­wo trochę dalej, świadczą, że pogląd ten jest w najlepszym razie problematyczny. Na przykład uszkodzenie hipokampa i niektó­rych okolic kręgu emocjonalnego Papeza, takich jak ciałeczka su- teczkowate i przednie wzgórze, mają niewielki trwały wpływ na funkcje emocjonalne, ale za to powodują wyraźne zaburzenia pa­mięci świadomej lub deklaratywnej — zdolności odtworzenia tego, co robiliśmy przed paroma minutami, przechowania tej informacji, przywołania jej w jakiś czas potem i słownego opisania jej treści.

TRADYCYJNE STRUKTURY

Jednakże, chociaż prawdą jest, że niektóre struktury tradycyjnie zaliczane do układu lim­bicznego biorą udział w kierowaniu autonomicznym układem ner­wowym, to uważa się obecnie, że innę, takie jak hipokamp, odgry­wają mniejszą rolę w funkcjach wegetatywnych i emocjonalnych niż w myśleniu. Natomiast pewne struktury, których nikt nie zaliczał do układu limbicznego (zwłaszcza obszary w niższych czę­ściach pnia mózgu), zajmują się przede wszystkim regulacją czyn­ności układu autonomicznego. Regulowanie procesów wegetatyw­nych okazuje się zatem słabą podstawą dla wyodrębniania układu limbicznego. Oczywiście inna metoda poszukiwania części składowych ukła­du limbicznego polega na znalezieniu tych rejonów mózgu, które odgrywają rolę w procesach emocjonalnych. Jeśli bowiem układ limbiczny jest układem emocjonalnym, to badania ukazujące nam, które obszary mózgu mają udział w powstawaniu i wyrażaniu emocji, powiedzą, gdzie znajduje się ten układ. Jest to jednak rozu­mowanie błędne.

CAŁA EWOLUCJA

Kiedy okazuje się, że rozróżnienie między korą starą i nową jest nieuzasadnione, cała teoria ewolucji mózgu u ssaków zostaje postawiona na głowie. W rezultacie cała ewolucyjna podstawa koncepcji płatu limbiczne­go, węchomózgowia, mózgu wegetatywnego i układu limbicznego staje się podejrzana Wedle innego poglądu układ limbiczny moż­na zdefiniować na podstawie jego połączeń z podwzgórzem. W koń­cu to ten fakt doprowadził MacLeana do kory przyśrodkowej. Jed­nak korzystając z nowszych, doskonalszych metod wykazano, że podwzgórze ma połączenia z wszystkimi poziomami układu nerwo­wego, w tym z korą. Jeśli zatem przyjmiemy za cechę wyróżniającą układu limbicznego jego połączenia z podwzgórzem, to wówczas trzeba przyjąć, że obejmuje on cały mózg, co nie jest zbyt pomocne w próbach jego określenia.MacLean proponował również, by obszary wchodzące w skład układu limbicznego rozpoznawać na podstawie ich udziału w kie­rowaniu funkcjami wegetatywnymi.

CZAS SUKCESÓW

Kiedy na początku naszego stulecia anatomowie przeprowadzili takie badania, stwierdzili, że zwierzę­ta niższe mają tylko korę przyśrodkową (starą), natomiast ssaki zarówno przyśrodkową, jak i górno-boczną (nową). Tego rodzaju ewolucyjna neurologika święciła przez długi czas tryumfy i była w tym stopniu przekonująca dla Herricka, Papeza, MacLeana i innych, że w pełni się pod nią podpisywali. Jednak na początku lat siedemdziesiątych w tym — wydawałoby się — solid­nym gmachu zaczęły pojawiać się pęknięcia. Anatomowie tacy jak Harvey Karten i Glenn Northcutt udowiadniali, że w mózgach tak zwanych istot prymitywnych istnieją w rzeczywistości obszary, które spełniają strukturalne i funkcjonalne kryteria kory nowej. Poprzednich badaczy wprowadziło w błąd to, że owe obszary koro­we nie znajdują się w dokładnie tym samym miejscu co u ssaków i że z tej przyczyny nie było oczywiste, że są to te same struktury. W wyniku tych odkryć nie da się już utrzymać tezy, że niektóre części kory u ssaków są starsze od innych.

ZASADNE PRZYPUSZCZENIA

Myślę też, że zasadne jest przy­puszczenie, iż niektóre zaburzenia psychiczne odzwierciedlają funkcjonowanie mózgu emocjonalnego. Trzeba jednak oddzielić te perełki od reszty teorii układu limbicznego. Teoria układu limbicznego jest teorią umiejscowienia, która mówi, w jakim miejscu mózgu rezydują emocje. Problem w tym, że ani MacLeanowi, ani późniejszym entuzjastom tej teorii nie udało się zaproponować dobrej metody uściślenia, które części mózgu składają się faktycznie na układ limbiczny.MacLean twierdził, że układ ten obejmuje filogenetycznie starą korę i związane z nią anatomicznie struktury podkorowe. Filoge­netycznie stara kora jest tą, którą zawierały mózgi bardzo starych (w sensie ewolucyjnym) ssaków. Chociaż zwierzęta te dawno wygi­nęły, żyją wokół nas ich odlegli potomkowie, a zatem możemy zaj­rzeć do mózgów ryb, płazów, ptaków i gadów doby obecnej, przeko­nać się, jakie mają obszary korowe i porównać je z obszarami istniejącymi w mózgach stosunkowo niedawno powstałych gatun­ków — ludzi i innych ssaków.

KŁOPOTY W RAJU

Kon­cepcja układu limbicznego przetrwała do dziś jako główny pogląd na budowę i funkcjonowanie mózgu emocjonalnego. Podręczniki neuroanatomii zwyczajowo zawierają rozdział o strukturze i funk­cjach układu limbicznego. Termin ten można znaleźć nawet w ogól­nodostępnych, niespecjalistycznych słownikach, które definiują go jako krąg połączeń, który pośredniczy w powstawaniu emocji. Niestety, teza, że mózgiem emocjonalnym jest układ limbiczny, jest z wielu przyczyn nie do przyjęcia. Zanim jednak wyjaśnię te przyczyny, chciałbym wydzielić z teorii układu limbicznego fascy­nujące i przenikliwe spostrzeżenia MacLeana dotyczące natury emocji. Myślę, że dokonał on niezwykłego dzieła, przedstawiając ogólny zarys procesu powstawania emocji w mózgu. Podobnie jak on, za to w przeciwieństwie do wielu współczesnych twórców i wy­znawców kognitywnej lub społecznej teorii emocji, uważam, że na mózg emocjonalny trzeba patrzeć z perspektywy ewolucji. Bar­dzo przemawia do mnie koncepcja, wedle której mózg emocjonalny i „mózg słowny” mogą działać równolegle, używając jednak róż­nych kodów, co sprawia, że niekoniecznie muszą posiadać zdolność do komunikowania się ze sobą.

MÓZG SSAKÓW

U ludzi, innych naczelnych i wyższych ssaków, istnieją wszystkie trzy mózgi. Zwierzętom niższym brakuje mózgu ssaków, ale mają one mózg ssaków kopal­nych i gadów. Wszystkie pozostałe kregowce (ptaki, gady, płazy i ryby) mają jedynie mózg „gadzi”. Mózg ssaków paleolitycznych, który mają wszystkie ssaki żyjące obecnie, jest w zasadzie ukła­dem limbicznym. A zatem teoria mózgu trójjednego umieszcza układ limbiczny w szerszym ewolucyjnym kontekście, aby wytłu­maczyć zachowania i funkcje psychiczne na wszystkich pozio­mach złożoności. Cóż za synteza! Czytając pisma MacLeana, można łatwo zrozumieć, dlaczego w 1952 roku problem mózgu emocjonalnego wydawał się całkowicie rozwiązany. Jego teoria była dalekosiężna i uwzględniała najnowsze zdobycze nauki o mózgu, psychologii i psychiatrii, a na­wet nawiązywała do dopiero pojawiających się koncepcji kompute­rowego odwzorowania działania układu nerwowego. Niewiele było w neurologii teorii — a może, żadnej — o tak szerokim zasięgu i tak różnorodnych implikacjach, a przy tym tak długowiecznych.

ROZWÓJ UKŁADU

Układ ten rozwi­jał się dalej, pośrednicząc między funkcjami wegetatywnymi a za­chowaniami afektywnymi, w tym odżywianiem się, obroną, walką i rozmnażaniem. Jest on podstawą wegetatywnego (trzewiowego) lub emocjonalnego życia jednostki. MacLean rozwijał i wzbogacał swoją teorię latami. W 1970 roku przedstawił teorię mózgu trójjednego . Według niego przo­domózgowie przeszło trzy stadia ewolucji, od najprymitywniejszej formy u gadów, poprzez bardziej rozwiniętą u ssaków paleolitycz­nych, aż po tę, która występuje u ssaków obecnie żyjących. Pisze on: „zachodzi tutaj nadzwyczajne połączenie trzech typów mózgu, które radykalnie różnią się chemią i strukturą, które w sensie ewolucyjnym dzielą eony. Istnieje, by tak rzec, hierarchiczne uporządkowanie trzech mózgów w jednym, co nazywam w skrócie mózgiem trój jednym”. Każdy z tych trzech typów mózgu ma, wedle MacLeana, własny, specyficzny rodzaj inteligencji, własną, szczególną pamięć, własne poczucie czasu i przestrzeni oraz własne funkcje motoryczne i inne.

WPROWADZONE TERMINY

W dalszym ciągu swoich wywodów MacLean sugeruje, że na początku psychoterapii nie należy oczekiwać, iż osiągnie się wiele słowami i że terapeuta powinien odwołać się do mózgu wegetatyw­nego pacjenta.W 1952 roku, trzy lata po opublikowaniu hipotezy o mózgu wegetatywnym, MacLean wprowadził termin „układ limbiczny”, którym zastąpił pierwotne określenie „mózg wegetatywny”. Lim­biczny, jak zapewne pamiętają czytelnicy, jest terminem użytym przez Brocę w opisie pierścienia kory przyśrodkowej, z którego później wykształciło się węchomózgowie. Jednak w przeciwień­stwie do Broki MacLean — umieszczając korę limbiczną i związa­ne z nią struktury korowe i podkorowe w układzie limbicznym — miał na myśli całość funkcjonalną, nie strukturalną. Oprócz krę­gu emocjonalnego Papeza włączył on do tego układu ciało mig­dałowate, przegrodę i korę przedczołową. Następnie przedstawił hipotezę, zgodnie z którą struktury układu limbicznego są wyni­kiem filogenetycznie wczesnej fazy rozwoju układu nerwowego i funkcjonują w sposób zintegrowany, faktycznie jako układ, za­pewniający jednostce i gatunkowi przetrwanie.

RADYKALNA HIPOTEZA

MacLean forsował bardzo radykalną jak na owe czasy hipotezę, że zaburzenia psychiczne mogą być skutkiem zaburzeń mózgu we­getatywnego, a w szczególności, że mózg wegetatywny może być źródłem patologii u chorych z objawami psychosomatycznymi:a więc znaczna część informacji uzyskanych od tych pacjentów ma związek z materiałem, który w ujęciu Freudowskim należy do fazy oralnej i oralno-analnej albo — jak można by ogólnie powiedzieć — fazy trzewnej. W praktycznie wszystkich chorobach psychosomatycz­nych, takich jak nadciśnienie, wrzody trawienne, astma i wrzodziejące zapalenie okrężnicy, które są przedmiotem dość szerokich badań psy­chiatrycznych, kładzie się duży nacisk na „oralne” potrzeby, „oralne” zależności, „oralne” popędy itd. pacjentów. Te oralne czynniki wiąże się ze złością, nienawiścią, strachem, niepewnością, oburzeniem, ża­lem i wieloma innymi stanami emocjonalnymi. W pewnych okoliczno­ściach na przykład jedzenie może być symbolicznym przedstawieniem tak różnych zjawisk psychicznych jak: (1) powodowane nienawiścią pragnienie zniszczenia nieprzyjaznej osoby, (2) potrzeba miłości, (3) strach przed pozbawieniem czegoś lub karą itd.